Kacza Turnia (1963)

I wejście zimowe prawym filarem wschodniej ściany (WHP 1355): Krzysztof Cielecki, Janusz Polkowski i Andrzej Zawada, 17 kwietnia 1963.

Wobec ciągłych zmian pogody – raz było słonecznie, to znowu mgły z drobnym śniegiem i deszczem – odkładaliśmy decyzję wyjścia z obozu, by wreszcie wyjść dopiero w południe. Zapadając się miejscami po pas w mokrym śniegu dotarliśmy do podnóża ściany. Trudności zaczynają się od pierwszego wyciągu, gdyż filar w dolnych partiach tworzy przewieszoną ścianę z systemem przewieszek i pionowych uskoków, Te ostatnie pokonaliśmy zgodnie z przewodnikiem trzema długimi krętymi trawersami po 50 m długości. Gorzej było od miejsca, gdzie przewodnik zalecał iść: „następnie mniej więcej wprost w górę kilka długości liny”. Jakoś nie mogliśmy nigdzie „wystartować” wprost w górę w skali zaledwie dość trudnej. Ostatecznie rozwiązał ten problem 40-metrowy trawers w prawo po gładkiej płycie w dużej ekspozycji (najtrudniejsze miejsce, brak szczelin na haki). Dalej pozostało już tylko parę wyciągów lodowo-skalnymi rynnami do początku śnieżnego zachodu, którym osiągnęliśmy lewy filar, a następnie wierzchołek Kaczej Turni (od wejścia w ścianę 5 godzin).

Pogoda była zdecydowanie zła – mgły i wiatr, temperatura powyżej zera, śnieg lepki, skała mokra. Sprzęt: 2 liny 60 1.30 m, 3 czekany, 3 pary raków, 15 haków, 12 karabinków, 3 pary ławeczek.

Wracaliśmy z Przełączki pod Kaczą Turnią zachodnim stokiem Kaczej Turni (trawers bardzo nieprzyjemny, duże trudności w znalezieniu właściwej drogi, miejscami konieczność sztywnej asekuracji z haków) na Pustą Ławkę, skąd przy porywach huraganowych zeszliśmy do obozu w Dolinie Kaczej około godz. 19.

Droga w warunkach zimowych jest bardzo interesująca, o zmiennych formacjach skalnych. Na wierzchołek Kaczej Turni można wejść również trudniejszym wariantem, bez wytrawersowania na lewy filar, ujemną stroną drogi jest trudny powrót z Kaczej Turni, na który z góry trzeba zaplanować około 2 godz. przy świetle dziennym. Podobno przy dobrych warunkach śnieżnych lepiej jest schodzić z Przełączki pod Kaczą Turnią wprost do Doliny Ciężkiej, zamiast trawersować zachodnim stokiem na Pustą Ławkę. Progi w kominie, którym kończy depresja spadająca z przełączki, bywają zimą często zasypane.

„Taternik” 1963, nr 3-4