Mowa na pogrzebie Wiktora Ostrowskiego (1992)

Dla taterników, którzy dopiero po wojnie wyruszali w góry, Wiktor Ostrowski był wielką legendą. Należał do tego wspaniałego pokolenia Polaków, które w latach 20., po odzyskaniu przez kraj upragnionej wolności, z wielkim talentem i energią rozpoczynało swą działalność. Dzisiaj z perspektywy lat ich osiągnięcia możemy w pełni docenić.

Wiktor Ostrowski, z wykształcenia inżynier budownictwa, kierował przed wojną przebudową wielkiej skoczni narciarskiej w Zakopanem. Góry były zawsze jego największą pasją życiową. Wspinaczki w górach rozpoczął w 1930 roku. Odnosił liczne sukcesy; wśród nich wymienić należy pierwsze przejście północnej ściany Małego Kieżmarskiego Szczytu, razem z Bolesławem Chwaścińskim i Wiesławem Stanisławskim, oraz pierwsze wejście zimowe na Smoczy Szczyt, z Justynem Wojsznisem.

W latach 1932 i 1937 wspinał się w Alpach, a w 1935 roku wyjechał w Kaukaz gdzie dokonał trzeciego wejścia na Dychtau.

Jednak główne sukcesy górskie odniósł Wiktor Ostrowski podczas wyprawy w Andy w 1933 roku. Uczestniczył wtedy w pierwszym wejściu na trzeci szczyt Ameryki, Cerro Mercedario (6670 m) oraz poprowadził polski zespół nową drogą na najwyższy szczyt tego kontynentu, Aconcaguę ( 6960 m). Droga ta do dziś nosi historyczną nazwę Ruta de los Polacos.

Tą wspaniałą działalność Wiktora Ostrowskiego przerwała brutalnie II wojna światowa. Internowany na wschodzie, przeszedł przez piekło sowieckich łagrów. Udało mu się wyrwać z Nieludzkiej Ziemi z korpusem generała Andersa, z którym następnie przeszedł cały szlak bojowy, aż do Monte Cassino włącznie.

Po wojnie, jak wielu innych oficerów polskiej armii na Zachodzie, nie mógł wrócić bezpiecznie do kraju ojczystego. Osiadł na wiele lat w Argentynie, ale tam od razu wrócił do swych ukochanych gór. W 1945 roku wszedł na Kilimandżaro, a w 1952 wyruszył z wyprawą na lądolód Patagoński.

Był zawsze wielkim patriotą i nawet tam, w odległej Argentynie, jako działacz polonijny i klubowy szkolił młodych polskich alpinistów.

Wiktor Ostrowski był człowiekiem wszechstronnym. Swoje przeżycia z gór i wypraw utrwalił z wielkim talentem na stronach licznych książek popularnych w Polsce i zagranicą. O wrażliwości na otaczający Go świat możemy się przekonać oglądając ogromny zbiór Jego fotografii.

Kiedy mógł już bez obaw powrócić na stałe do kraju, przekonaliśmy się, że legendarny pan Wiktor jest wspaniałym kolegą klubowym, mistrzem słowa, którego opowiadań można było słuchać godzinami. Przez swe długie życie, zawsze całym sercem oddany był sprawom gór. Radował się każdym sukcesem polskich alpinistów, zarówno tych w kraju, jak i tych, których losy związały z Argentyną. Cieszył się powszechnym uznaniem i szacunkiem.

Był honorowym członkiem Polskiego Związku Alpinizmu. Z największym żalem żegnamy Go dziś na zawsze.