Przed nami najwyższe góry świata (1970)

Alpinizm jest jednym z fragmentów nieustającej walki człowieka o opanowanie przyrody walki, która wyraża się w najrozmaitszych formach. Dla ludzkości jest ona czymś absolutnie koniecznym, drugim navigare necesse est, vivere non est necesse. W tym oświetleniu prostą i jasną jest odpowiedz, jaką dał świetny alpinista George Mallory na zapytanie, po co właściwie chce wejść na Everest: „Po prostu dlatego, że istnieje, jest tuż, przede mną!”. Tak właśnie jest. Sam fakt istnienia gór zmusza człowieka do ich zdobywania. Tak samo jak istnienie głębi morskiej zmusza do zanurzania się w niej, a przestrzeń międzyplanetarna zmusi go kiedyś do podróży na inne globy.

Jan Kazimierz Dorawski (1957)

Alpinizm jest jedną z tych dyscyplin sportu, w których trudno ustalić jednoznacznie pojęcie rekordu lub przeprowadzić klasyfikację „zawodników” według punktowej tabeli wyników. W tym sensie jest on sportem niewymiernym. Ale jak w każdej gałęzi sportu, tak i w alpinizmie występuje czynnik współzawodnictwa. Walczą więc alpiniści o pierwszeństwo w wejściu na niezdobyty jeszcze wierzchołek, o pokonanie najtrudniejszego urwiska skalnego, o poprowadzenie drogi śmielszym wariantem, o powtórzenie letniego przejścia w trudniejszych warunkach zimowych. Najwspanialsza  jednak i najbardziej pasjonująca walka sportowa toczy się tu o najwyższe szczyty świata. Uczestniczą w niej już nie poszczególni ludzie, ale całe narody, angażując swe ambicje i środki materialne w atakowanie i zdobywanie dziewiczych dotąd najwyższych wierzchołków Azji Środkowej.

Olbrzymów górskich przekraczających wysokość 7400 m jest na świecie 87. Wśród nich elita: 14 szczytów wyrastających ponad magiczny pułap 8000 m – wszystkie już zdobyte. Ostatni z nich, piękny Shisha Pangma (8013 m), został pokonany przez wyprawę chińską w roku 1964. W ten sposób zamknął się raz na zawsze historyczny okres pierwszych wejść na ośmiotysięczniki – niestety, bez udziału Polski. Na zestawionej przez A. Bolindera i G.O. Dyhrenfurtha liście owych 87 szczytów wyższych niż 7400 m tylko raz wymieniona jest Polska: przy Nanda Devi East (7434 m), 78. szczycie świata. Wielki ten sukces zawdzięczamy wyprawie Klubu Wysokogórskiego zorganizowanej w roku 1939 – w przeddzień wybuchu II wojny światowej. Od tej pierwszej i jedynej polskiej wyprawy w Himalaje upłynęło przeszło 30 lat. Najpierw wojna, potem okres odbudowy zniszczonego kraju nie pozwoliły nam włączyć się do szlachetnej rywalizacji o postawienie stopy na najwyższych wierzchołkach Ziemi, rywalizacji, która przez szereg lat ożywiała silniejsze ośrodki światowego alpinizmu. W tym czasie wyprawy różnych krajów odnosiły wspaniałe zwycięstwa, ukoronowane zdobyciem Everestu – bieguna wysokości naszego globu.

Poniższa lista wymienia kolejno państwa według liczby zdobytych przez nie szczytów przekraczających wysokość 7400 m, przy czym wejścia dokonywane wspólnie przez dwa kraje liczone są podwójnie:

1. Anglia 8
2. USA 6
3. Austria 6
4. Francja 5
5. Japonia 5
6. ZSRR 4
7. Chiny 3
8. Niemcy 3
9. Szwajcaria 3
10. Włochy 3
11. Indie 2
12. Norwegia 1
13. Pakistan 1
14. Polska 1
15. Wyprawy międzynarodowe 2

Nie wszystkie jednak szczyty z owych 87 olbrzymów zostały już zdobyte. Te, którym udało się dotąd stawić czoła zakusom ludzkim – a jest ich jeszcze kilkanaście – stoją obecnie w centrum uwagi światowego alpinizmu. W szybko zbliżającym się do końca pionierskim okresie pierwszych wejść trwa nerwowy wyścig państw o historyczne związanie raz na zawsze swego imienia z imieniem zdobytej góry. Im góra ta jest wyższa i trudniej dostępna, tym większy zaszczyt i splendor przynosi zdobywcy.

Listę dotąd niezdobytych najwyższych szczytów Ziemi otwierają dwa wspaniałe kolosy. Pierwszym z nich jest Gasherbrum III (7952 m) – 15. szczyt świata, a zarazem najwyższy z wszystkich siedmiotysięczników. Należy on do lodowo-skalnej rodziny Gasherbrumów, wznoszącej się nad lodowcem Baltoro. Drugie miejsce zajmuje 22. szczyt świata – o dźwięcznej nazwie Khinyang Chhish (Khiangyang Kish, 7852 m), wznoszący się w obramieniu lodowca Hispar. Groźny i niedostępny, oparł się on już atakom dwóch silnych wypraw. Te dwa najbardziej atrakcyjne szczyty oraz 13 innych dotąd niezdobytych olbrzymów znajduje się w paśmie Karakorum. Dlatego właśnie to najpiękniejsze gniazdo górskie jest obiektem naszych szczególnych zainteresowań – jak zresztą wielu innych państw, które czynią usilne zabiegi o uzyskanie zezwoleń na eksplorację tego regionu.

*

Znany miesięcznik „Alpinismus” zwrócił się niedawno do paru zachodnioniemieckich ministrów z zapytaniem następującej treści: „Ogólnie wiadomo, że wszystkie szczyty ośmiotysięczne zostały już zdobyte. Jak to się stało, panie ministrze, że na żadnym z nich nie stanął, jako pierwszy człowiek, alpinista niemiecki?”. Odpowiedzi nacechowanie były zakłopotaniem i nie trafiały w sedno rzeczy. Nie to jest zresztą istotne: ważne jest samo pytanie, sam fakt, że opinia społeczna zażądała rozrachunku i w takiej sprawie. Czyż można się jednak dziwić? Raz przecież tylko udaje się zdobyć szczyt nietknięty stopą ludzką.

„Taternik” 1970, nr 4