Przed polską wyprawą na Kunyang Chhish (1971)

Świetne tradycje Klubu Wysokogórskiego i bogate doświadczenia organizacyjne zdobyte w powojennych wyprawach w Hindukusz i Pamir w pełni uzasadniają zamiar podjęcia przez nas w najbliższym czasie ekspedycji w najwyższe góry świata. Posiadamy doborową kadrę alpinistów, którzy osiągnięciami sportowymi w Alpach czy Kaukazie dowiedli, że należą do ścisłej czołówki europejskiej i zdolni są podjąć najtrudniejsze zadania. Od dawna też jesteśmy świadomi faktu, że nie wolno nam pozostawać biernymi świadkami zmagań alpinistów innych krajów o ostatnie najwyższe szczyty świata, lecz że musimy włączyć się do tej akcji jako równorzędni partnerzy. Ambicji tych nie mogły zaspokoić nawet najlepsze osiągnięcia zdobywcze naszych wypraw na Hindukusz czy udział poszczególnych Polaków w ekspedycjach himalajskich innych państw – chcemy własnej, narodowej wyprawy, przeprowadzonej w całości polskimi siłami.

Na kolejnych Walnych Zjazdach Klubu Wysokogórskiego pojawiały się postulaty zorganizowania takiej właśnie ekspedycji. Problem dojrzewał, a jego rozwiązanie nastąpiło skoro tylko w rejonie najwyższych gór świata rozluźniły się nieco obostrzenia graniczne. W marcu 1969 r. Zarząd Główny KW powołał Komitet Organizacyjny Polskiej Wyprawy w Himalaje-Karakorum, którego kierownictwo powierzył wyżej podpisanemu. Pierwszym zadaniem było zdobycie odpowiednich środków finansowych. Specjalna dotacja GKKFiT, pomoc innych instytucji państwowych oraz fundusz dewizowy przekazany Komitetowi przez dra Juliana Godlewskiego, członka honorowego KW i znanego mecenasa spraw związanych z propagowaniem kultury polskiej, umożliwiły zrealizowanie tego niełatwego zamierzenia.

Szczegółowo opracowany projekt wstępny ekspedycji uzyskał aprobatę Departamentu Sportu GKKFiT. W ramach dalszych przygotowań postanowiono wysłać latem 1969r. kilkuosobowy rekonesans w Karakorum. Plonem tego wyjazdu, oprócz omówionych już wyżej osiągnięć sportowych (Malubiting Północny, 6843 m), było zebranie brakujących doświadczeń i informacji, na których podstawie opracowano dokładny plan większej wyprawy to wspaniałe pasmo górskie. Wyprawa składać się będzie 12 alpinistów wybranych spośród najlepszych w Polsce oraz filmowca – jej skład osobowy zaaprobowany został przez Zarząd Główny KW w dniu 9 listopada 1970 r. Bez mała pięciotonowy bagaż przewieziony zostanie z Polski samochodem ciężarowym do Rawalpindi w Pakistanie, skąd dalej samolotem do podnóża Karakorum. Ostatnio odcinek – najtrudniejszy – pokonany zostanie za pomocą ludzi i zwierząt jucznych. Zarówno lodowiec Baltoro, jaki i Hispar w Karakorum należą do najdłuższych na świecie. W razie atakowania któregoś ze szczytów nad lodowcem Baltoro dojście do bazy głównej wynosi ok. 150 km, z czego 60 km samym lodowcem. Przeniesienie bagażu na tak dużą odległość wymagać będzie wynajęcia ok. 200 tragarzy, których opłacenie stanowić będzie najpoważniejszą pozycje w budżecie wyprawy.

Uciążliwość i wysoki koszty transportu są jednym z powodów walki organizatorów wypraw z każdym kilogramem zbędnego obciążenia bagażu, co wiąże się też oczywiście z koniecznością maksymalnego odciążenia zespołów atakujących szczyty. Można to osiągnąć jedynie zaopatrując wyprawę w sprzęt najwyższej jakości: lekki, a jednocześnie zachowujący wymagane właściwości.

Dla naszej wyprawy opracowaliśmy w oparciu o najnowsze rozwiązania techniczno-materiałowe ekwipunek prototypowy, projektowany i korygowany wspólnie z wykonawcami. Ambicja Klubu Wysokogórskiego jest również wyposażenie ekspedycji w sprzęt produkcji przede wszystkim krajowej. Zaprojektowano więc specjalne modele ocieplonych namiotów o wzmocnionej konstrukcji – przystosowanych do śniegu i odpornych na huraganowe wiatry. Wyprodukują je Zakłady Sprzętu technicznego i Turystycznego w Legionowie. Wykonano w kraju prototyp super lekkich nosiłek transportowych (którymi w przyszłości będą też zainteresowani turyści…). Ubrania puchowe, śpiwory i anoraki uszyto z mrozoodpornej tkaniny z włókien sztucznych produkcji krajowej. Zamówiono specjalnie lekkie radiotelefony osobiste oraz 2 radiostacje bazowe dalszego zasięgu, projektu inż. Wojciecha Nietykszy. Mogą one pracować w niskich temperaturach i trudnych warunkach gór wysokich. Zespół konstruktorów Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego opracował dla nas aparaturę tlenową, w niczym nie ustępującą zagranicznym wzorom. Niektóre z tych prototypowych rozwiązań ujawniły tak wysokie walory, że wytwórnie od razu włączyły je do seryjnej produkcji eksportowej, jak to np. miało miejsce z namiotami „Turnia”. Jest sprawą oczywistą, że nasza wyprawa będzie jednocześnie doskonałą reklamą polskiego sprzętu za granicą.

Cele, jakie sobie stawiamy, należą do najpoważniejszych, przygotowujemy się więc do nich z odpowiednią powagą i skrupulatnością. Mamy nadzieję, że projektowana wyprawa nie tylko przyniesie podwyższenie polskiego rekordu wysokości osiągniętej w górach, ale również przesunie nas ku górze na światowej liście zdobywców najwyższych szczytów Globu, przyczyniając się do dalszego rozsławienia imienia Polski z granicą.

Taternik 1970 r. nr 4