Mandaras – rozdział z pracy magisterskiej Marty Teper

Rok 1977

Kohe Mandaras (6628m) Polsko-Brytyjska Wyprawa w Hindukusz, zorganizowana przez Polski Związek Alpinizmu.

Cel: wejścia sportowe w rejonie doliny Mandaras w Hindukuszu Wysokim.

Skład ekipy: Andrzej Zawada (kierownik), Robert Janik (lekarz) Piotr Jasiński, Marek Kowalczyk, Wojciech Kurtyka, Jan Wolf oraz Anglicy John Porter (szef zespołu angielskiego), Peter Holden, Terry King, Howard Lancashire, Alex Mac Intyre.

Osiągnięcia: Szczyt M9 (6100m.), I wejście pn.-wsch. filarem (1500m wysokości) – P. Jasiński i M. Kowalczyk (2-3.VIII.1977), R. Janik i A. Zawada (2-4.VIII.1977). Trudności III-IV; Szczyt M5 (6074m.), I wejście zachodnim filarem (700m wysokości) – P. Holden, T. King, H. Lancashire (5-6.VIII.1977). Trudności III-IV.; Kuhi Bandaka (6628m.), I wejście środkiem pn.-wsch. ściany (2140m. wysokości) – W. Kurtyka, J. Porter, A. Mac Intyre (9-14.VIII.1977) Trudności VI.; Kohe Mandaras (6628m.), I wejście północną ścianą (1600m. wysokości) – T. King i A. Zawada (10-14.VIII.1977), P. Jasiński i M. Kowalczyk (10-14.VIII.1977), z innym wariantem w dolnej części. Trudności VI.; Szczyt M7 (6284m.), I wejście pn-zach. ścianą (1100 m. wysokości) –P. Holden i H. Lancashire (11-13.VIII.1977). Trudności IV-V.; Noszak (7492m.), wejście zachodnią grzędą – R. Janik i J. Wolf (17-19.VIII.1977).

Andrzej Zawada zapytany podczas wywiadu o przyczynę zorganizowania tej wyprawy, nie wpisującej się w ciąg wielkich, zimowych ekspedycji, odpowiedział: „…Kiedy byłem w Anglii, zaproponowałem Anglikom wspólną wyprawę. Mieli ochotę na drogi w stylu alpejskim w Hindukuszu. Zgodziłem się bo z wszystkich górskich krajów, po Nepalu, najbardziej lubię Afganistan. Piękny kraj, wspaniałe góry, ciekawi ludzie. Zrobiłem tę wyprawę na zasadzie kompletnej swobody (…) Ja to tylko wszystko ciągnąłem organizacyjnie, dostając zresztą potrzebne zezwolenia od ręki, bo miałem bardzo dobre układy z Afgańczykami…”

Zespół angielski z wyjątkiem Holdena, który miał polecieć bezpośrednim samolotem do Kabulu, przyjechał do Polski 6 lipca. Cała wyprawa wraz z 64 bębnami bagażu wyjechała 8 lipca 1977 roku, pociągiem przez Moskwę do Termezu. Andrzej Zawada odłączył się i poleciał do Kabulu załatwiać formalności. Ponownie cały skład wyprawy spotkał się 24 lipca w Fajzabadzie, gdzie nastąpił podział na 2 grupy. Mac Intyre, Kurtyka, Porter i Wolf zdecydowali się zaatakować północną ścianę Kohe Bandaka. Szefem zespołu został Wojciech Kurtyka. Reszta wyprawy udała się do Doliny Mandaras, gdzie 28 lipca założyła bazę. W ramach wejść treningowo-aklimatyzacyjnych Polacy, Janik z Zawadą i Jasiński z Kowalczykiem, pokonali północno-wschodni filar szczytu M9 (6100 m.). W tym samym czasie zespół angielski w składzie Holden, King i Lancashire poprowadził nową drogę zachodnim filarem M5 (6074 m.).

Po trzech dniach odpoczynku w bazie dwie oddzielne dwójki tzn. King i Zawada oraz Jasiński z Kowalczykiem, zdecydowały się zaatakować ścianę Kohe Mandaras. Sławna, lodowo-skalna północna ściana, o wysokości 1600 metrów, wydawała się nie do przebycia. Wypatrzono jednak prawie dokładnie w jej środku skalny filar, który dawał nadzieję na jej pokonanie.

10 lipca oba zespoły weszły w ścianę, lecz szybko straciły ze sobą kontakt. King i Zawada po dwunastu godzinach wspinaczki założyli pierwszy biwak. Drugiego dnia na stromym lodowym polu, Andrzej Zawada stracił jeden rak. „…Miałem dość dziadowskie raki z taśmami. Myślałem, że mi się Anglik rozpłacze, bo był przekonany, że musimy zjechać ze ściany. Ta wyprawa była dla niego wielkim wydatkiem.(…) Więc robiłem drogę dalej, z jednym rakiem…” Pole to doprowadziło ich do 300-metrowego przewieszonego urwiska skalnego, które okazało się nie do pokonania. Dwukrotnie wycofywali się zjazdami spod gładkich przewieszonych płyt. Trzeci dzień przyniósł rozwiązanie w postaci zalodzonego i przewieszonego komina, który wyprowadził ich z prawej strony, pod wiszące bariery lodowe. Trawers w lewo pozwolił na ponowny powrót na ostrze filara.

Po kolejnym biwaku w ścianie, czwartego dnia wspinaczki pokonali 28 wyciągów końcowego spiętrzenia filara, który dokładnie środkiem ściany, między dwiema przewieszonymi barierami lodu, prowadził w kierunku szczytu. Ostatni biwak i 14 sierpnia o godzinie 8 rano, Zawada i King stanęli na wierzchołku Kohe Mandaras (6628 m.). Tego samego dnia dotarli tutaj również Jasiński i Kowalczyk. Oba zespoły zeszły do bazy drogą pierwszych zdobywców szczytu, Stryczyńskiego i Zierhoffera, przez ścianę zachodnią.

Wyprawa odniosła jeszcze 3 znaczne sukcesy. Anglicy – Holden i Lancashire w ciągu 3 dni pokonali północno-zachodnią ścianę M7 (6284 m.), wytyczając nową drogę. 14 sierpnia zespół w składzie: Alex Mac Intyre, Wojciech Kurtyka i John Porter, po 6-dniowej wspinaczce północno-wschodnią ścianą Kohe Bandaka (6843 m.) osiągnął szczyt. Zakończeniem działalności sportowej wyprawy było wejście Janika i Wolfa w ciągu 3 dni na Noszak (7492 m.); 17-19 sierpnia.

…Osiągnięte przez nas wyniki sportowe – komentował później Zawada – świadczą, że polsko-angielska wyprawa była udanym przedsięwzięciem. Sadzę, że obie strony odniosły korzyści, nie tylko w rezultacie podziału kosztów, co ma zasadnicze znaczenie, ale również dzięki wspólnemu działaniu i możliwości skonfrontowania dość różnych przecież szkół wspinania. (…) Taka międzynarodowa współpraca pobudza ludzi, mobilizuje do działania, korzystnie wpływa na ambicje sportowe. Poza tym dni spędzone w podróży i w górach na wspólnych wspinaczkach zbliżyły nas i sprawiły, że z wyprawy wróciliśmy przyjaciółmi, co uważam za sukces dorównujący sukcesom sportowym..