Tatry

Andrzej Zawada, od 1950 r., w którym po raz pierwszy „związał się liną”, odbył wiele znaczących wspinaczek w Tatrach Polskich. Od 1954 r. rozpoczął wspinaczki zimowe. Aż do roku 1956 przekraczanie granicy między Polską a ówczesną Czechosłowacją było w Tatrach zabronione, ale już po na pierwszym „poodwilżowym” obozie zimowym na Słowacji w 1956 r. zrobił efektowne pierwsze zimowe wejście lewym filarem na Rumanowy Szczyt z tow. W. Malinowskim. Po latach będzie wracał do ulubionej Kaczej Doliny.

W 1957 r. nastąpiła przerwa w działalności taternickiej Zawady. Wyjechał służbowo do Wietnamu z geofizyczną wyprawą PAN, a następnie w 1958 r. z wyprawą Instytutu Geofizyki na Spitsbergen. Zarówno na pierwszej jak i na drugiej wykorzystał możliwości eksploracyjne. Wszedł na najwyższy szczyt Indochin Fan-Si-Pan 3142 m. z Z. Kozłowskim i J. Wehrem. Wspinaczka ta, jak wspominał, polegała na trzydniowym makabrycznym przedzieraniu się przez bambusowe gąszcze tropikalnej dżungli. Na Spitsbergenie wszedł na Hornsundtind 1431 m. w towarzystwie J. Piotrowskiego i R. Schramma – można tak powiedzieć – ponieważ prowadził bez przerwy kilkadziesiąt wyciągów aż do szczytu.

Andrzej Zawada zawsze z radością wracał w nasze Tatry. Twierdził, że są one najpiękniejsze w świecie gór. Łączą alpejski, wysokogórski charakter z niespotykaną gdzie indziej intymnością otaczającej przyrody: lasów, hal, kosodrzewin, stawków i jezior górskich. Wkrótce po powrocie z egzotycznych wypraw koledzy z warszawskiego KW zwrócili się do niego o objęcie kierownictwa nad przygotowywaną przez nich zimową wyprawą na Grań Tatr, od przełęczy Zdziarskiej do Huciańskiej. Trzeba tu przypomnieć, że szczególnie w II połowie lat 50, była wielka moda na graniowe wyprawy tatrzańskie. Częściowe lub próby przejść całości grzbietu. Liczne wypadki śmiertelne spowodowały wydanie przez zarząd główny KW praktycznego zakazu organizowania wypraw graniowych. Mimo że było to w formie zalecenia, jednak sformułowanego bardzo obcesowo. Zespół warszawski Jerzy Krajski, Czesław Mrowiec, Kazimierz Olech, Andrzej Sobolewski, Szymon Wdowiak i Andrzej Zawada jako kierownik uważali, że wyprawa była przygotowana wcześniej i podjęli ryzyko. Wyprawa po 19 dniach zakończyła się sukcesem 14 kwietnia 1959 r.

„Jeden z największych problemów sportowych w Tatrach został rozwiązany” pisał Zawada w materiałach do pracy dyplomowej na AWF. „Za pierwsze przejście latem GGT w 1955 r. uczestnicy zostali odznaczeni medalami za wybitne osiągnięcie sportowe, uczestnicy pierwszego zimowego przejścia zostali skierowani do sądu koleżeńskiego! W tej paradoksalnej sytuacji satysfakcją dla nich był wyrok sądu, który nie dopatrzył się winy uczestników wyprawy wobec – jak stwierdził – nieformalnego zakazu Zarządu Głównego KW.” Patrz: „Pierwsze zimowe przejście Głównej Grani Tatr 1959.”, pisma A. Zawady, tom 2, wydanie 2013, Nowy Świat, www.nowy-swiat.pl.

Oddzielny rozdział działalności Zawady w Tatrach stanowią jego wyjazdy na organizowane przez KW Obozy na Słowację w latach 1963 do 1966.

Przeczytaj: Tatry- rozdział z pracy magisterskiej Marty Teper.