Tatry – rozdział z pracy magisterskiej Marty Teper

25-26.IV.1956

Rumanowy Szczyt, lewym filarem pn.-wsch. ściany, z Władysławem Malinowskim;
I polskie przejście, II przejście zimowe.

27.III – 14.IV.1959

Cel: Główna grań Tatr od Przełęczy Zdziarskiej do Huciańskiej,

Zimowa wyprawa w Tatry, zorganizowana przez Koło Warszawskie Klubu Wysokogórskiego.

Skład ekipy: Andrzej Zawada (kierownik), Jerzy Krajski, Czesław Mrowiec, Kazimierz Waldemar Olech, Andrzej Sobolewski, Szymon Wdowiak.

Osiągnięcia: I zimowe przejście głównej grani Tatr – wszyscy uczestnicy
( 27. III – 14. IV. 1959)

W „Turyście” z 1959 roku pojawiła się następująca notatka: „… W kwietniu 6-osobowa grupa alpinistów polskich dokonała po raz pierwszy w dziejach taternictwa, zimowego przejścia główną granią Tatr, od przełęczy Zdziarskiej do Huciańskiej. (…) W trudnych warunkach zimowych przeszli oni 75-kilometrową trasę, zdobywając w czasie 19-dniowej wspinaczki około 100 szczytów górskich. Pokonali różnicę wzniesień wynoszącą około 25 tysięcy metrów i w ten sposób stali się bohaterami sukcesu nie posiadającego precedensu w historii taternictwa...”

Grań biegnie krętą linią o długości około 75 km, z czego 7 km przypada na Tatry Bielskie, 26 km na Tatry Wysokie i 42 km na Tatry Zachodnie. 6-osobowy zespół, pod kierownictwem Andrzeja Zawady, dokonał w ciągu 19 dni jej przejścia jednym ciągiem, minimalizując obejścia ostrza grani i eliminując kilka zjazdów. Nie opuszczono żadnego szczytu ani nazwanej turni. Podczas przejścia nie korzystano także z grupy wspierającej, a sześć składów żywności i paliwa założyły dwuosobowe zespoły grupy graniowej przed rozpoczęciem drogi, w dniach 25 i 26 marca 1959 roku.

Początkowy odcinek trasy między Zdziarską Przełęczą, a Przełęczą pod Kopą. W tym czasie pozostałe cztery osoby wnosiły żywność i część wyposażenia na Przełęcz pod Kopą. Tam miał miejsce pierwszy biwak.

Na drugi dzień (28. III) zespół podzielił się na dwie grupy. Pierwsza pokonała odcinek od Papirusowej Przełęczy do Przełęczy Stolarczyka, granią Papirusowych Turni, a druga grupa obeszła ten odcinek od strony Doliny Jaworowej. Od Przełęczy Stolarczyka cały zespół wspinał się ściśle granią osiągając Śnieżną Przełęcz, pod którą miał miejsce drugi biwak. Czas przejścia to około 10 godzin.

Trzeciego dnia (29. III ) cały zespół w ciągu około 7 godzin, ściśle trzymając się grani, pokonał odcinek od Śnieżnej Przełęczy do Białej Ławki. Tam miał miejsce kolejny biwak.

Czwartego dnia (30. III) dwu osobowy zespół pokonał grań od Białej Ławki do Jaworowej Przełęczy przez Ostry Szczyt i Mały Ostry Szczyt, a pozostałe cztery osoby obeszły ten odcinek od strony Doliny Jaworowej. Stamtąd cały zespół wspinał się granią aż do Polskiego Grzebienia, miejsca biwaku. Tu też znajdował się pierwszy skład żywnościowy. Całe przejście tego odcinka zajęło około 11 godzin.

W piątym dniu wyprawy (31.III) grań od Polskiego Grzebienia do Niżniej Gierlachowskiej Przełączki przeszedł cały 6-osobowy zespół z pełnym obciążeniem. Następnie odcinek do Wschodniej Batyżowieckiej Przełęczy zespół pokonał obchodząc grań po stronie Doliny Litworowej, docierając do miejsca kolejnego biwaku oraz do drugiego składu żywnościowego.

Szóstego dnia (1.IV.) po biwaku pod Wschodnią Batyżowiecką Przełęczą cały zespół wrócił na Niżnią Gierlachowską Przełączkę i około 6 godzin, już bez obciążenia, wspinał się ściśle granią do Wschodniej Batyżowieckiej Przełęczy, docierając do miejsca poprzedniego biwaku.

Siódmego dnia wyprawy (2.IV.) grań od Wschodniej Batyżowieckiej Przełęczy do Zmarzłego Szczytu przeszedł zespół dwuosobowy. Drugi, czteroosobowy zespół pokonał odcinek do Rumiskiej Przełączki, obchodząc go od strony Doliny Batyżowieckiej. Dalej, podążając górną częścią Doliny Rumanowej dotarł do Wschodniej Rumanowej Przełęczy, gdzie poniżej został założony biwak. Następnie bez plecaków zespół powrócił na Rumiską Przełęcz i kontynuował przejście grani, dokonując wejścia na Wschodni Szczyt Żelaznych Wrót i zejścia na grań. Stąd cała szóstka bez obciążenia, kontynuowała wspinaczkę ściśle granią aż do Wyżniej Żłobistej Przełączki. Czas przejścia to około 11 godzin. Biwak miał miejsce pod Wschodnia Rumanową Przełęczą, gdzie znajdował się trzeci skład żywnościowy ( pod Kozią Strażnicą).

Ósmego dnia (3. IV) odcinek od Wyżniej Żłobistej Przełączki do Wschodniej Rumanowej Przełęczy ściśle granią pokonał bez obciążenia czteroosobowy zespół. Pozostałe dwie osoby weszły na Wysoką, od Zachodniej Rumanowej Przełęczy, skąd dalej dotarły do składu żywnościowego na Wadze i powróciły na biwak, pod Wschodnią Rumanową Przełęczą. Czas przejścia to około 9 godzin.

W dziewiątym dniu wyprawy (4.IV) od Zachodniej Rumanowej Przełęczy cały zespół przeszedł ściśle granią aż do Żabiej Przełęczy. Kolejny odcinek do Żabiej Przełęczy Wyżniej pokonał wspinając się ściśle Granią Żabiego Konia zespół dwuosobowy , a stamtąd wszyscy pokonywali grań od Przełęczy Wyżniej do Przełęczy pod Chłopkiem., gdzie miał miejsce biwak. Tam znajdował się kolejny, piąty skład żywności. Czas przejścia wyniósł około 9 godzin.

Dziesiątego dnia (5.IV) cały zespół kominem Martina osiągnął wierzchołek Mieguszowieckiego Szczytu, dalej pokonując kolejne graniowe szczyty, dotarł do miejsca biwaku pod Wrotami Chałbińskiego. Czas przejścia to około 8 godzin.6

W jedenastym dniu (6.IV) wszyscy w ciągu 11 godzin pokonali ściśle granią odcinek do Kasprowego Wierchu, gdzie pod obserwatorium meteorologicznym miał miejsce kolejny biwak i gdzie znajdował się szósty skład żywnościowy.

Dwunasty dzień wyprawy (7.IV) częściowo poświęcono na reperowanie zniszczonego sprzętu i suszenie mokrych rzeczy. Po południu, pozostawiwszy część ciężkiego ekwipunku na Kasprowym Wierchu zespół w około 1,5 godziny pokonał odcinek do Przełęczy pod Kopą Kondracką, gdzie ponownie zabiwakowali. Taktyka przejścia grani Tatr Zachodnich była nastawiona na szybkość i oszczędność racji żywnościowych, ponieważ dalej nie było już żadnych składów żywności.

Trzynastego dnia (8.IV) w trudnych warunkach (mgła, silny wiatr i deszcz) 6-osobowy zespół w ciągu 8 godzin pokonał odcinek grani od Przełęczy pod Kopą Kondracką do Banistej Przełączki, pod którą miał miejsce biwak. W nocy padał deszcz ze śniegiem.

W czternastym dniu wyprawy (9.IV) złe warunki pogodowe (wiatr halny i brak widoczności) uniemożliwiły dalszą drogę i zespół ponownie zabiwakował w tym samym miejscu.

Piętnastego dnia (10.IV) nadal w złych warunkach pogodowych ( mgła, wiatr halny, lawiniasty śnieg) 6-osobowy zespół dotarł do Raczkowej Przełęczy. Biwak miał miejsce w dolnej części Doliny Raczkowej w szałasie, w którym rozstawiono namiot, aby ochronić go przed wiatrem.

W dniu szesnastym (11.IV) ze względu na dalsze załamanie pogody i duży opad świeżego śniegu, nie podjęto dalszej wspinaczki graniowej, ale przeniesiono biwak w dolną część Doliny Raczkowej.

Siedemnastego dnia wyprawy (12.IV) zespół dotarł w ciągu 4 godzin, do Dziurawej Przełęczy. Biwak miał miejsce na górnym piętrze Doliny Jamnickiej.

W osiemnastym dniu (13.IV.) 6-osobowy zespół w ciągu 9 godzin pokonał odcinek grani od Dziurawej Przełęczy do Przełęczy pod Dzwonem, gdzie poniżej, przed Salatyńskim Wierchem rozstawiono kolejny biwak.

W dziewiętnastym dniu wyprawy (14.IV) w ciągu około 8 godzin zespół pokonał ostatni odcinek grani do Przełęczy Huciańskiej. Tam o godzinie 12.40 nastąpił koniec zimowego przejścia Grani Tatr.

„…Na pierwszym miejscu osiągnięć sezonu zimowego – jak podaje „Taternik” z 1960 roku – należy wymienić I polskie przejście grani Tatr od Przełęczy Zdziarskiej do Huciańskiej, dokonane w dniach od 27 marca do 14 kwietnia przez warszawski zespół w składzie: J. Krajski, C. Mrowiec, K. Olech, A. Sobolewski, S. Wdowiak, A. Zawada. Trzeba tu jednak dodać, że przejście to będące wielkim sukcesem osiągniętym po wielu niepowodzeniach lat ubiegłych, odbyło się wbrew skierowanemu do Kół KW apelowi Zarządu Głównego KW o niezorganizowanie w 1959 roku zimowych przejść grani Tatr…”

Józef Nyka podkreślił jednak, że w apelu wystosowanym przez Zarządu głównego KW nie było jednoznacznego zakazu dokonywania trudnych przejść zimowych, w tym wypraw graniowych, a jedynie prośba o ich zaniechanie w roku 1959. Poniżej przytaczam fragment apelu Zarządu Głównego KW.

„…W związku z powtarzającymi się coraz częściej wypadkami górskimi spowodowanymi brawurą, lekkomyślnością i pogonią za rekordem oraz bardzo niepokojącymi i również coraz częściej w naszym środowisku występującymi przypadkami łamania podstawowych zasad etyki taternickiej, Zarząd Główny Klubu postanowił zwrócić się do wszystkich Członków KW z apelem o pomoc w przeciwdziałaniu tym wypadkom.

Koledzy, zwracamy się do wszystkich czynnie działających Członków Klubu z apelem o rozwagę, o właściwą ocenę sił przy podejmowaniu trudnych przejść zimowych w Tatrach i prosimy o nie organizowanie w tym roku szczególnie ryzykownych i długich przejść graniowych…”

Sprawa I polskiego przejścia zimowego grani Tatr została skierowana do Sądu Koleżeńskiego, na wniosek którego nie wyciągnięto żadnych formalnych konsekwencji organizacyjnych wobec uczestników przejścia. Mimo to, co pokreślił Józef Nyka, mieli oni pewne kłopoty klubowe, a sukces nie miał żadnej oprawy prasowej.

17.IV.1963

Kacza Turnia, prawym filarem wschodniej ściany, z Krzysztofem Cieleckim, Janusz Polkowskim; I przejście zimowe.

6-7.IV.1963

Ganek, wschodnią ścianą, z Krzysztofem Cieleckim, Jerzym Krajskim; I przejście zimowe.

11-12.III. 1964

Rumanowy Szczyt, prawym filarem pn.-wsch. ściany, z Teresą Puchaczewską, Piotrem Misiurewiczem, Krzysztofem Tomaszewskim; I przejście zimowe.

20.III.1966

Wielicka Baszta, lewym filarem pd.-zach. ściany, z Krzysztofem Cieleckim; I przejście zimowe.

20.III.1966

Wielicka Ściana, zachodnim żebrem